Podobno kłamstwo wypowiedziane 100 razy staje się prawdą. Okee, zaczynamy:
Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami. Nie stresuję się egzaminami.
Równiutko 100. Liczyłam dwa razy. Trzeci możecie wy.
~Wasza Nie Stresująca Się Egzaminami Elizabeth
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
O szczęściu słów kilka~
W zasadzie (nie, nie sodowej ;-;) już od dobrych kilku lat zauważyłam, że za dużo "pechowych" sytuacji mi się przytrafia. A może nawet nie pechowych, tylko... mało szczęśliwych? Wrażenie to potęguję jeszcze fakt, że mam kuzyna wygrywającego wszelkie możliwe loterie. Przykład? Losowanie dla 100 osób, które wzięły udział. Główną nagrodą jest miotacz plazmowy, a 98 pozostałych to pamiątkowe podkładki pod kufel. Okee, Panie i Panowie! Czas na wyniki! Główną nagrodę otrzymuje kuzyn Elizabeth V.
brawa
Podkładkę pod kufel otrzymuje *tu wstaw dowolne imię, które nie brzmi Elizabeth* x98
brawa x98
Brak nagrody wygrywa Elizabeth!
świerszcze
No, dobrze. Podejrzewałam, że tego szczęścia nie mam, ale TERAZ JESTEM JUŻ PEWNA.
Jak pewnie orientuje się połowa społeczeństwa w tym tygodniu trzecioklasiści piszą testy gimnazjalne. To dlatego pisząc "w zasadzie" przed oczami staje mi mnóstwo badziewnych wzorów chemicznych związanych z zasadami. Szkoda tylko, że ich nie rozumiem.
Powiedzcie jednak, jak wielkiego trzeba mieć pecha, żeby przeziębić się akurat na te testy? Calutką, 6-miesięczną zimę byłam zdrowa. Od kilku tygodni wcinam marchewki, jabłka, piję Kubusie i ogólnie jem dziennie więcej witamin niż w całym moim życiu. Wszystko po to, by uodpornić się przed egzaminami.
To teraz wyobraźcie sobie, że dokładnie wczoraj budzę się zasmarkana i z chrypą jak podstarzały metalowiec po koncercie. No... ale... ;-;
Ofc, na testy się wybiorę. Bądź co bądź nie są to egzaminy ustne i mówić nie muszę. Boję się tylko o osoby będące ze mą w sali, które będą musiały przeżyć moje ciągłe kichanie.
Trzymajcie za nas wszystkie kciuki!
~Wasza Elizabeth :3
brawa
Podkładkę pod kufel otrzymuje *tu wstaw dowolne imię, które nie brzmi Elizabeth* x98
brawa x98
Brak nagrody wygrywa Elizabeth!
świerszcze
No, dobrze. Podejrzewałam, że tego szczęścia nie mam, ale TERAZ JESTEM JUŻ PEWNA.
Jak pewnie orientuje się połowa społeczeństwa w tym tygodniu trzecioklasiści piszą testy gimnazjalne. To dlatego pisząc "w zasadzie" przed oczami staje mi mnóstwo badziewnych wzorów chemicznych związanych z zasadami. Szkoda tylko, że ich nie rozumiem.
Powiedzcie jednak, jak wielkiego trzeba mieć pecha, żeby przeziębić się akurat na te testy? Calutką, 6-miesięczną zimę byłam zdrowa. Od kilku tygodni wcinam marchewki, jabłka, piję Kubusie i ogólnie jem dziennie więcej witamin niż w całym moim życiu. Wszystko po to, by uodpornić się przed egzaminami.
To teraz wyobraźcie sobie, że dokładnie wczoraj budzę się zasmarkana i z chrypą jak podstarzały metalowiec po koncercie. No... ale... ;-;
Ofc, na testy się wybiorę. Bądź co bądź nie są to egzaminy ustne i mówić nie muszę. Boję się tylko o osoby będące ze mą w sali, które będą musiały przeżyć moje ciągłe kichanie.
Trzymajcie za nas wszystkie kciuki!
~Wasza Elizabeth :3
czwartek, 11 kwietnia 2013
VICTORIA
Pragnę się pochwalić faktem, że zarówno ja, jak i Caroline, skończyłyśmy pisać nasze opowiadania konkursowe. Nie czytałam jeszcze jej, ale zapewne oba ssą równie bardzo. Jednak liczy się tylko jedna rzecz. Ocena lvl up!
niedziela, 7 kwietnia 2013
JAK?! DLACZEGO?! NIE!!
Krótkie wprowadzenie: aby otrzymać 6 z polskiego muszę wziąć udział w konkursie, który polega na napisaniu opowiadania na max. 10 stron. Głupio jednak byłoby napisać mniej.
W zeszłym roku wszystko poszło bardzo gładko. Napisałam lekkie, humorystyczne opowiadanie o dorastającym Rafale, który ma bardzo wysokie ambicje. Dostałam wyróżnienie, co równało się podwyższoną oceną z polskiego na moje wymarzone 6. W tym roku zdecydowałam się bardziej postarać i dostać się na podium. Wybrałam ciężki temat, śmiertelnie chora nastolatka, spędziłam niezliczoną ilość godzin wyszukując odpowiedniego nowotworu, a to wszystko po to, żeby stanąć w miejscu po napisaniu niecałe 1,5 strony. WENO, WYBIERAM CIĘ!
EDIT: Ah, no tak. Zapomniałam napisać, że data doręczenia prac mija w ten piątek. Życie jest takie trudne.
PS: Nowy album The Strokes jest idealny.
W zeszłym roku wszystko poszło bardzo gładko. Napisałam lekkie, humorystyczne opowiadanie o dorastającym Rafale, który ma bardzo wysokie ambicje. Dostałam wyróżnienie, co równało się podwyższoną oceną z polskiego na moje wymarzone 6. W tym roku zdecydowałam się bardziej postarać i dostać się na podium. Wybrałam ciężki temat, śmiertelnie chora nastolatka, spędziłam niezliczoną ilość godzin wyszukując odpowiedniego nowotworu, a to wszystko po to, żeby stanąć w miejscu po napisaniu niecałe 1,5 strony. WENO, WYBIERAM CIĘ!
EDIT: Ah, no tak. Zapomniałam napisać, że data doręczenia prac mija w ten piątek. Życie jest takie trudne.
PS: Nowy album The Strokes jest idealny.
piątek, 5 kwietnia 2013
Kropka, kropka, kropka.
Hello wszystkim :)
Cóż za ekscytujący dzień! W naszym mieście, odbył się dziś ostatni etap konkursu językowego, w którym nasze adminki brały udział i pozajmowały naprawdę dobre miejsca! :) Ja akurat, siedziałam na widowni i kibicowałam, razem z adminką Caroline. Towarzyszyły nam ogromne emocje oraz stres. Chwilami miałam wrażenie, że przejęłam go od koleżanek biorących udział :D Wszystkie były zadowolone i uśmiechnięte (tak, bo to ja ze stresu ryczałam, nie one :D) Co do części artystycznej.. Uhh... Męczące było wysłuchiwanie chyba 10 piosenek w różnych językach. Tak naprawdę, było to strasznie nudne, a ja stresowałam się coraz bardziej. No cóż. Cieszę się, że już po wszystkim oraz, że dziewczynom poszło naprawdę wyśmienicie! :)
Ale.. Jak to ja.. Zmienny nastrój i znów jestem przygnębiona. Ten konkurs uświadomił mi, że przez wszystkie lata nauki, nie zrobiłam nic pożytecznego. Ani nie jestem znakomita z języków, nie mam osiągnięć sportowych, nie wspominając o przedmiotach ścisłych. Tak naprawdę w moim życiu, nigdy nie odczułam satysfakcji, że jestem z czegoś naprawdę dobra. Czasem nawet boję się, że moja mama nie ma powodów, by być ze mnie dumną. Gdy zastanowię się nad tym głębiej.... NIE! Nie chcę zastanawiać się nad tym głębiej, bo będzie jeszcze gorzej. Czasem przeklinam się taką, jaką się urodziłam, ponieważ jestem tak bardzo.. nijaka. Osobiście nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że każdy ma jakiś talent. Najwyraźniej jestem na tyle beznadziejnym przypadkiem, że go nie mam. A może to czyni mnie wyjątkową?
Kurka.. Nie chcę żegnać się w takim pesymistycznym nastroju. Są rzeczy z których mogę się cieszyć! :)
-Dzisiejszy konkurs, szczęśliwy dla moich przyjaciół! :)
-Niedługo zagram w WOW'a! (KYAAAAA!!)
-No i WEEKEND! ^^
Trzymajcie się kochani! Liczę na to, że nie musicie się spierać z "problemami" jak moje :)
Cóż za ekscytujący dzień! W naszym mieście, odbył się dziś ostatni etap konkursu językowego, w którym nasze adminki brały udział i pozajmowały naprawdę dobre miejsca! :) Ja akurat, siedziałam na widowni i kibicowałam, razem z adminką Caroline. Towarzyszyły nam ogromne emocje oraz stres. Chwilami miałam wrażenie, że przejęłam go od koleżanek biorących udział :D Wszystkie były zadowolone i uśmiechnięte (tak, bo to ja ze stresu ryczałam, nie one :D) Co do części artystycznej.. Uhh... Męczące było wysłuchiwanie chyba 10 piosenek w różnych językach. Tak naprawdę, było to strasznie nudne, a ja stresowałam się coraz bardziej. No cóż. Cieszę się, że już po wszystkim oraz, że dziewczynom poszło naprawdę wyśmienicie! :)
Ale.. Jak to ja.. Zmienny nastrój i znów jestem przygnębiona. Ten konkurs uświadomił mi, że przez wszystkie lata nauki, nie zrobiłam nic pożytecznego. Ani nie jestem znakomita z języków, nie mam osiągnięć sportowych, nie wspominając o przedmiotach ścisłych. Tak naprawdę w moim życiu, nigdy nie odczułam satysfakcji, że jestem z czegoś naprawdę dobra. Czasem nawet boję się, że moja mama nie ma powodów, by być ze mnie dumną. Gdy zastanowię się nad tym głębiej.... NIE! Nie chcę zastanawiać się nad tym głębiej, bo będzie jeszcze gorzej. Czasem przeklinam się taką, jaką się urodziłam, ponieważ jestem tak bardzo.. nijaka. Osobiście nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że każdy ma jakiś talent. Najwyraźniej jestem na tyle beznadziejnym przypadkiem, że go nie mam. A może to czyni mnie wyjątkową?
Kurka.. Nie chcę żegnać się w takim pesymistycznym nastroju. Są rzeczy z których mogę się cieszyć! :)
-Dzisiejszy konkurs, szczęśliwy dla moich przyjaciół! :)
-Niedługo zagram w WOW'a! (KYAAAAA!!)
-No i WEEKEND! ^^
Trzymajcie się kochani! Liczę na to, że nie musicie się spierać z "problemami" jak moje :)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Film(y) miesiąca wg Juliet: filmografia Xaviera Dolana
W tym miesiącu będzie trochę inaczej. Nie miałam czasu oglądać zbyt wielu filmów, więc pozwoliłam sobie napisać post, który miejmy nadzieję przybliży wam tego niezbyt popularnego, lecz zdecydowanie wartego uwagi reżysera- Xaviera Dolana.

Pierwszy raz miałam z nim styczność poprzez Zabiłem moją matkę. Stało się to całkowicie przypadkiem, jednak był to przypadek zdecydowanie szczęśliwy. Zakochałam się w filmie od pierwszej sceny. Film opowiada o skomplikowanych relacjach 16-letniego Huberta ze swoją matką. Marzy on o świecie dorosłości,
o byciu niezależnym, jednocześnie jednak chciałby powrócić do dzieciństwa, kiedy relacje jego i jego matki były o wiele bliższe. Z tego powstaje niezliczona ilość kłótni i zawodów. Hubert jednak nie jest w tym wszystkim sam. Ma chłopaka, Antonina, a jego nauczycielka francuskiego staje się jego najbliższą przyjaciółką. Temu wszystkiemu towarzyszą cudowne ujęcia, niesamowity soundtrack i niezliczona ilość wzruszających scen. Sam film oparty jest na życiu autora, który nie tylko wyreżyserował film, ale również napisał scenariusz i zagrał główną rolę. Tak więc zrobił on film o sobie i zagrał sam siebie. To się nazywa samowystarczalność.
Kolejnym filmem wartym uwagi jest zdecydowanie jego drugie dzieło, nazwane Wyśnione Miłości. Opowiada on historię dwójki przyjaciół, Francisa i Marie oraz ich nowego przyjaciela, Nicolasa, w którym oboje się zakochują. Trudno się im dziwić, wygląda jak grecki bóg (sprawdźcie sami, grany jest przez Nielsa Schneidera). Wynika z tego masa różnych, nieciekawych sytuacji, które prowadzą do... specyficznego zakończenia. Nic więcej nie wyjawię, chociaż ponownie trzeba wspomnieć o fenomenalnych zdjęciach i muzyce, które towarzyszą wszystkich trzem filmom Dolana, jakie się do tej pory ukazały.Jako ostatni opiszę jego najnowszy film, na którego zobaczenie czekałam prawie 2 lata. Warty był jednak oczekiwania. Jest to wręcz niebiańska 3-godzinna uczta dla oczu i duszy. Nie będę się powtarzać o idealnej części wizualnej czy słuchowej, warto natomiast wspomnieć, że jest to pierwszy film Dolana, w którym nie gra głównej roli. Opowiada on o Laurencie, który w dniu swoich 30-tych urodzin wyjawia swojej dziewczynie, Fred, że ma dość życia w kłamstwie i że tak naprawdę jest on kobietą (w mentalnym sensie). Temat zdecydowanie nie jest łatwy, chociaż mnie osobiście nie przeszkadzał ani trochę. Jest to zdecydowanie jego najlepsze dzieło pod względem kunsztu reżyserskiego, chociaż nie wiem, czy jest moim ulubionym. Produkcja filmowa ta zdecydowanie mnie poruszyła i wzruszyła, a para głównych bohaterów stała się moim OTP.
Reasumując... Idźcie. Zobaczyć. Te. Filmy. Teraz. Już.
________________________________________________________________
PS: Taaak, wiem, że już jest niby kwiecień ale jestem leniwą ciotą... Możemy udawać, że jestem w innej strefie czasowej, w której jest jeszcze marzec? Proszę...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

