czwartek, 28 lutego 2013

I po wszystkim! :)

Dziękujemy za wasze odpowiedzi! Wybrałyśmy, że zostajemy w Hufflepuffie! :)
Trzymajcie się słoneczka! /S

Z cyklu "Problemy nastolatek" Pomóżcie!

Witajcie kochani! Na naszej stronce zrobiło się bardzo cicho.. Przepraszamy i postaramy się odzywać częściej! :)
Zwracam się do was z ogromną prośbą! Ja oraz druga adminka, Elizabeth, stoimy właśnie przed bardzo trudnym wyborem. Także pozwólcie, że i was spytamy o zdanie :)

Założyłyśmy konto na Pottermore i tiara przydzieliła nas do Hufflepuffu. Potem założyłyśmy drugie konto i przydzielono nas do Slytherinu.. I teraz w końcu nie wiemy gdzie zostać :( Proszę, pomóżcie! :) Liczę na wasze odpowiedzi, co czynić! :)

piątek, 22 lutego 2013

Film miesiąca wg Juliet: Donnie Darko

Z racji tego, że na blogu nikt nie pisze, postanowiłam rozpocząć serię zatytułowaną Film miesiąca wg Juliet. Miejmy nadzieję, że uda mi się prowadzić ją dłużej niż 2 miesiące.

Tak więc w tym tygodniu wybieram film, który od razu wskoczył na moją listę TOP 10 filmów, a mianowicie Donnie Darko. Jeśli o tym filmie nie słyszeliście, bądź zwlekacie z obejrzeniem go (jak ja robiłam przez kilkanaście miesięcy), radzę wam jak najszybciej pojechać do wypożyczali video, bo ten film jest tego wart.

Głównym bohaterem jest tytułowy Donnie Darko. Jest on inteligentnym nastolatkiem z zaburzeniami osobowości, przez co uważany za "nienormalnego". Jednak poza wizytami u psychoanalityka jego życie jest całkiem spokojne, wraz z rodziną mieszka na przedmieściach Middlesex, w stanie Wirginia, chodzi do szkoły i prowadzi życie całkiem normalnego nastolatka. Do czasu, kiedy pewnej nocy ukazuje mu się królik o imieniu Frank, który wybawia go z domu i podaje mu dokładny czas końca świata, jednocześnie ratując mu życie.

Donnie Darko jest zdecydowanie filmem, który każdy powinien zobaczyć, jest po prostu niesamowity pod każdym względem. Wyśmienite aktorstwo, szczególnie Jake Gyllenhaal grający główną postać zasługuje na specjalne wyróżnienie, piękne zdjęcia i cudowny klimat całego filmu. Ścieżka dźwiękowa to po prostu eargasm, składa się z 17 pierwszorzędnych utworów których nie można przestać słuchać.

Warto również wspomnieć o zawiłości całego filmu. Nie będę niczego wyjawiać, ale ujawnić mogę, że bez źródeł dodatkowych tego filmu zrozumieć nie można. Jeśli film już widzieliście i chcecie się dowiedzieć więcej zapraszam na http://www.donniedarko.org.uk/  (strona w języku angielskim). To samo tyczy się osób, które są/będą świeżo po seansie :)

Podsumowując, film jest wart każdej z 133 minut (w wersji reżyserskiej). Jest to wg mnie niezaprzeczalny klasyk, który zobaczyć musi każdy kto uważa się za znawcę kina, bądź kto po prostu lubi dobre kino.

środa, 20 lutego 2013

Witajcie, moi kochani fani! Pojawiło się wiele wiadomości na mojej poczcie, że ludzie za mną tęsknią! To takie miłe. A więc żyję jakby co, tylko ostatnio nie miałam czasu, aby cokolwiek postowac. Własnie jem słonecznik. Trzymajcie się ciepło i czekam na dalsze miłe komentarze!

czwartek, 14 lutego 2013

14.02

Więc walentynki... Prawdopodobnie jeden z najbardziej znienawidzonych dni wśród ludzi samotnych, chociaż nie wiem dlaczego. W ogóle, pomysł takiego święta wydaje mi się czystym idiotyzmem. Dlaczego powinniśmy troszczyć się o swoją drugą połówkę tylko w ten jeden dzień? Będąc w związku oczekuję zainteresowania przez cały okres jego trwania, nie przez kilka wybranych dni w roku, typu urodziny czy walentynki.

To nie tak, że hejtuję to "święto". Skoro już istnieje, niech zostanie. I tak nic nie możemy zmienić. Do tego osobiście nie odczuwam jakiejś specjalnej potrzeby bycia w związku. Mając 15 lat mam masę innych problemów z którymi muszę się uporać, rozterki miłosne są kolejnym utrudnieniem. Ale ponownie, jeśli ktoś ma taką potrzebę, zabronić mu przecież nie można. Ja po prostu próbuję oszczędzić sobie płaczu, którego i tak mam dużo w swoim życiu.

Po prostu irytuje mnie presja społeczeństwa. Na początku lutego wszystkie sklepy są różowo-czerwone, pełne serduszek i pluszaków; media dają nam jasny przekaz, że w walentynki nikt nie powinien być bez pary. Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego? To przecież zwykły dzień, nic specjalnego się nie dzieje. Ptaki nie zaczynają nagle śpiewać, leśne zwierzęta nie tańczą walca, ilość pieniędzy magicznie się nie zwiększa.

Co mają zrobić osoby które nie są w związkach? Schować się w domu, pod kołdrą jedząc lody i oglądając komedie romantyczne i marząc o takich związkach. I chwała tym, którzy robią tylko to. Niezliczona ilość nastolatków rocznie popełnia samobójstwa. Czują się samotni, niezrozumiani, niekochani. Nastawienie całego świata podczas święta takiego jak to jest jak cios w twarz. Tak więc czy warto? Czy warto tak natrętnie promować święto, o którym i tak wszyscy pamiętają, za taką cenę?

środa, 13 lutego 2013

Coś tam

Miałam dzisiaj napisać jakiś w miarę ogarnięty post, ale raczej nic z tego. Moja wena leży ostatnio w stanie krytycznym i właściwie czeka na zmartwychwstanie. Zresztą za każdym razem gdy myślę o czym by napisać do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo: zimno. Zimno. Zimno.
Owszem, zima jest doprawdy piękną, romantyczną i inne-patetyczne-bzdury porą roku. Jednak dziwnym trafem traci cały swój urok gdy człowiek o godzinie siódmej rano próbuje bez ściągania rękawiczek oderwać sobie jeden bilet*, a potem nie zabić się na oblodzonym i posolonym chodniku.
Mój stan zdrowotny nadal się chwieje, a Syndrom Pana X nie ustępuje. Mimo, że jutro mogę wstać po ósmej to i tak będę siedzieć do pierwszej i czytać książkę. Ostatecznie wyjdzie na to, że spałam mniej niż wczoraj. Ironia losu, czy co?
Do jutra!
~Elizabeth

_______________________
* i przy okazji nie rozerwać. Nie wiem kto wymyślał układ biletów dziesięcioprzejazdowych**, ale jak już się dowiem to przyrzekam, że naślę na niego moją prywatną armię jednorożców.
**2n x 5n (gdzie n oznacza jeden bilet)

Brrrr...

Witajcie kochani! :)
Dziś.. Przeżyłam koszmar. Od małego nienawidzę dentystów, a miałam problem z jednym zębem, więc z powodu bólu musiałam udać się na wyrwanie. Pewnie spytacie, dlaczego od razu na rwanie.. Za bardzo bałam się leczenia kanałowego :( A że to ząb znajdujący się z tyłu.. Co mi zależy? Ale żyję.. Jeszcze żyję, chociaż nic dziś nie zjadłam i nie piłam. prócz kilku łyżek płatków na mleku T_T
Nie mogłam iść nawet do szkoły, chociaż (co mnie ogrooomnie dziwi!) chciałam. Oby przestało boleć do jutra. :)
Z tego co widzę, Elizabeth zaprzestała pisania swego życiorysu.. W takim razie, postaram się jeszcze dziś coś sensownego naskrobać ^_^
Mój mąż w ogóle nie odzywa się na twitterze! Tak, mąż. Nie macie mężów w wieku 15 lat? XD

Dobrze.. Tak więc życzę wam miło spędzonej środy :* /S

wtorek, 12 lutego 2013

Tytuł?

Czy nie zastanawia was jakim cudem człowiekowi jest o wiele łatwiej przyzwyczaić się do czegoś niż odzwyczaić? Prosty przykład? Ależ, proszę! Wyobraźmy sobie, że są ferie. Pan X wie, że nie musi nigdzie iść następnego dnia, więc będzie siedzieć do późna, a co za tym idzie, późno też wstanie. Efekt? Następnego dnia zrobi tak samo, bo nie będzie dostatecznie śpiący by położyć się wcześniej. Ale ferie jak wszystko inne także się kiedyś kończą. Pan X musi wreszcie zająć się własnym życiem, a więc także i obowiązkami. Wie, że musi wstać wcześniej, ale i tak zaśnie podobnie jak poprzedniego dnia. Tak, wszyscy wiemy co nastąpi. Następnego dnia Pan X obudzi się niewyspany i zmęczony. Pójdzie więc spać wcześniej? Nie! Bo jego organizm po prostu nie umie się odzwyczaić. Pan X w najlepszym przypadku poleży kilka godzin wpatrując się w nierówności farby na suficie, by ostatecznie zasnąć. Powrót do stanu sprzed ferii potrwa około tygodnia.
Od kilku dni mam pecha cierpieć na Syndrom Pana X. Jestem niewyspana, zmęczona i rozdrażniona. Dlatego pisanie życiorysu zawieszam na czas nieokreślony.
Ależ się rozpisałam xD
~Elizabeth

niedziela, 10 lutego 2013

Historyczny moment nr 5! :) + ...coś ;D

Tak więc 500 wyświetleń za nami! :) Cieszę się ogromnie :3 Kolejny "historyczny moment" przyjdzie nam świętować przy 1000 wyświetleń. Liczymy, że nas nie zawiedziecie ;P

Tak więc widzę, że Juliet oraz Elizabeth wzięły się za napisanie swojej historii. Prawdę mówiąc również chciałam to zrobić, ale nie mam pojęcia co napisać. To może ustawię się w kolejce, zaraz za Elizabeth :D Powinnam do tego czasu wszystko ogarnąć ^_^ Życzcie mi powodzenia! :)

Trzymajcie się! Udanej niedzieli! :) /S


Życiorys Cz.1

Tak jak w temacie. Elizabeth postanowiła (wzorując się na Juliet) napisać swój "życiorys". A, że będzie w częściach to ze względu na jego długość. Wątpię żebym zmieściła się w jednym poście. Po za tym jestem leniwa i nie chce mi się opisywać wszystkiego za jednym zamachem .o.

Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że warto w takich przypadkach zacząć od początku, a ja się z tym zgadzam. Początek oznacza pewien zimny wieczór 211 roku p.n.e w Sparcie. Tak, dobrze myślicie! Elizabeth wyszła wreszcie na świat! Niestety jej marzenia legły w gruzach z chwilą gdy zrozumiała, że nie jest chłopcem. Co gorsze, tak samo ulotniły się marzenia jej rodziców i nasza mała Elizabeth wylądowała na ulicy. Na szczęście znalazła tam sobie przyjaciela, Leonidasa, który bardzo chętnie zamieniłby się z nią ciałem. Leonidas urodził się bowiem w złej erze. Bardziej niż obozy przetrwania w górach interesowały go sztuka, poezja i malarstwo. W przeciwieństwie do Elizabeth, która wolała polować na króliki niż babrać się w glinie i lepić garnki. Wyjście z tej sytuacji było tak oczywiste i proste, że aż wstyd byłoby nie skorzystać! Nasza dwójka postanowiła zamienić się miejscami jak we wszystkich amerykańskich filmach familijnych. I tak Elizabeth została Leonidasem, a Leonidas Elizabeth. Ale nie myślcie, że ich życie było od teraz usłane różami! O ile Leonidasowi utrzymanie fałszywego wizerunku przychodziło bez trudu, to przed Elizabeth stało o wiele trudniejsze zadanie...
CDN etc.

To nie tak, że już mi się nie chce pisać! =3=

sobota, 9 lutego 2013

Moja własna historia fangirlingu/ My fangirling story

Skoro dostałyśmy prośbę o napisanie postu po angielsku, tak też trzeba zrobić :)

Tak więc moja historia fangirlingu, jak już wspominałam, rozpoczęła się Kubusiem Puchatkiem. Miałam obsesję na punkcie świata Stumilowego Lasu, która do teraz mi nie przeszła.

Jako dziecko nie lubiłam czytać książek, tak więc gdy już to robiłam, było to coś specjalnego. Moją pierwszą ulubioną serią książek była Seria Niefortunnych Zdarzeń i ją też jako pierwszą fangirlowałam. Jest to opowieść o rodzeństwie Baudelaire, których rodzice zginęli w tajemniczym pożarze. Ich wujek, hrabia Olaf, próbuje przejąć spadek im należny, najpierw przez małżeństwo przez najstarszą siostrą, potem przez morderstwo całego rodzeństwa. Możecie się więc dziwić, dlaczego 7-letnia dziewczynka miałaby fangirlować taką serię i śnić o byciu jej częścią.

O następnej wielkiej obsesji chciałabym zapomnieć, jest to dla mnie okres czasu, o którym wolę nie wspominać. Mowa o mojej półrocznej obsesji na punkcie Zmierzchu. Nie będę się rozpisywać, wystarczy powiedzieć, że po tym krótkim czasie wszystko wróciło do normy i zaczęłam fangirlować rzeczy tego warte.

Następnie muzyka stała się najważniejszą częścią mojego życia. I nie mam na myśli, muzyki która leci w radiu, bo słuchanie jej to po prostu lenistwo. Przechodziłam przez całkiem trudny okres w moim życiu i nie wiem gdzie teraz bym się znalazła, gdyby nie zespoły typu Nirvana, Led Zeppelin czy Green Day, których niestety teraz słucham już tylko okazjonalnie. Muzyka jedna wciąż jest jedną z najważniejszych części mojego życia i fangirlowanie Arctic Monkeys, Muse, czy The Strokes jest nieodłącznym elementem mojego dnia.

Od 2011 wszystko jest jedną wielką papką feelsów, począwszy od seriali i filmów, poprzez książki i zespoły, na youtuberach kończąc. Opisywanie każdego aspektu zajęłoby za dużo czasu, a i tak już się rozpisałam. Gorąco zachęcam resztę dziewczyn do zrobienia swojej wersji historii! :)


PS: Powrót Fall Out Boy to prawdopodobnie najlepsza wiadomość jaką kiedykolwiek otrzymałam, nowa piosenka przyprawia mnie o eargasm i w życiu nie byłam tak podekscytowana na nową płytę jakiegokolwiek zespołu *_*

__________________________________________

Since we received a request to write a post in English, that's what need to be done :)

So fangirling my story, as I said earlier, began with Winnie the Pooh. I was obsessed with the world of The Hundred Acre Wood, which I did not pass until now.

As a child I didn't like reading books, so when I did, it was something special. My first favorite book series was A Series of Unfortunate Events and it was the first book ever I fangirled. The series tells the story of the Baudelaire siblings whose parents died in a mysterious fire. Their uncle, Count Olaf, is trying to get to the heritage, first by marriage of the eldest sister, then by murder of the siblings. So you might wonder why 7-year-old girl would fangirl the series and dream about being a part of it.

I'd like to forget about next obsession, this is the time for me which I prefer not to mention. I'm talking about my six-month obsession with Twilight. I will not write much, it's enough to say that after a short time everything was back to normal and I started fangirl things worth it.

Music then became a big part of my life. I don't mean the music that plays in the radio, becuase listeling to it is just lazyness, in my opinion. I was going through some tough time in my life and I don't know where I'd be right now if there was no bands like Nirvana, Led Zeppelin or 
Green Day, which now I listen to rather occasionally. Music is still a big part of my life though and fangirling 
Arctic Monkeys, Muse or The Strokes is a permament element of my day. 

Since 2011 everything is one big mash of feels, from TV show and movies, through books and bands and ending
on youtubers. Describing every aspect of it would take too much time and I already wrote too much. I strongly 
encourage rest of the girls to do their version of the story! :)


PS: The return of Fall Out Boy back from hiatus is probably the best news I've ever received, a new song makes me 
eargasming and I've never been so excited for a new album by any band * _ *

Post!

(bu, wczoraj mi się nie chciało. Powiedzmy, że napisałam post ninja.)

Dzisiaj zjadłam jabłko.
~Elizabeth

piątek, 8 lutego 2013

Pierwszy post :D

Witam wszystkich! :) Widzę, że żadna z dziewcząt nie dodała dziś posta, więc troszkę nadrobię.

Dzisiejszy dzień.. Ogólnie zaczął się jak zwykle. Pobudka o 11:00, wysłuchiwanie mamy, że nic nie robię w domu, internet.. Wczoraj wieczorem zagroziła mi, że zabierze laptopa bo nic innego nie robię, ale przed chwilą wyznała, że po prostu zapomniała ;D Przynajmniej mi się upiekło :)

Właśnie jestem na etapie godzenia się z nowym planem lekcji i akceptacją faktu, że ferie dobiegają końca. A może to i dobrze? Przynajmniej będę miała co robić. Gorzej z porannym wstawaniem o 7:00..

Tak więc póki co tyle dzisiaj ode mnie... A nawet chyba wszystko ;D Odezwę się najprawdopodobniej jutro! :) /S

PS. Jak to dobrze, że K-POP istnieje :D

czwartek, 7 lutego 2013

Słowo wyjaśnienia

Miał być jeden post na dzień, ale dzisiaj będą dwa. Tak jak w tytule- słowo wyjaśnienia.
Jak ktoś już może zauważył, tam gdzie wcześniej była Elizabeth V., teraz widnieje sobie Unknown. Panowie z Google nie uwierzyli w moje istnienie, tłumacząc się, że takie imię i nazwisko nie ma racji bytu. No, proszę! To kto teraz, drodzy panowie, pisze? I nie zwalać mi, proszę, na jednorożce. Jednorożce są fajne i basta!
Wracając do tematu, stare konto usunęłam i odkopałam to. Kilka poprawek, zmiana nazwy i voila! Elizabeth jak się patrzy!
Wszystko wyjaśnione? Wyjaśnione. W takim razie kończę.
Z pozdrowieniami!
~Wasza Elizabeth :3

Historyczny moment nr 4!!

Ja się dołączam do podziękowań. To jest naprawdę wspaniałe, że tyle ludzi czyta nasz blog, chodź dopiero powstał on wczoraj! Naprawdę jest to bardzo miłe.

Mój dzisiejszy poranek był bez internetu, nie wiem jak to przeżyłam ;(. A tymczasem idę oglądac filmiki. Yaay!

Historyczny moment nr 3 + prawie pierwszy post :)

Kolejna setka wyświetleń za nami! :) Cudownie wiedzieć, że ktoś zagląda na naszego bloga mimo, że jest całkiem nowy :) To takie motywujące do dalszej pracy! Do zobaczenia przy 400 wyświetleniach! :)

Gdy będę miała chwilkę czasu, dodam pierwszy post na temat codziennego życia fangirli ;) A tymczasem zostawiam was w rękach reszty dziewcząt i mykam uczyć się nowego układu ;D K-POP jest taki piękny.. :)

...

Zanim zacznę chciałabym podziękować za tak ogromną ilość komentarzy. Owszem, jest to wspaniałe i motywujące, ale jednak nadal pozostaje dziwne. Blog nie istnieje nawet 24h, a pod każdym postem mamy komentarz. Poważnie, ludzie skąd wy o nas wiecie? xD
Teraz przejdę do części właściwej. Postanowiłam codziennie dodawać przynajmniej jeden post. Możemy to nazwać moim postanowieniem. Ciekawe ile wytrzymam?
...
Czyli... teraz czas na codzienny post? Zgoda. W takim razie czy ktoś z was zna Jeremy'ego Soule'a? To właśnie dzięki temu panu przestałam w każdej grze wyciszać ścieżkę dźwiękową. Zakochałam się w jego kompozycjach, które szczególnie pomagają w trakcie pisania. Owszem, pisania. Bo Elizabeth coś tam sobie skrobie wieczorami. Głównie jest to fantastyka, chodź nie gardzę też innymi gatunkami. Próbuję wszystkiego. Kto wie, może nawet kiedyś coś tu wrzucę i sami ocenicie?
Trzymajcie się!
~Elizabeth

Historyczny moment nr 2 + Kat

Dobry wieczór!
Dzięki wszystkim za kolejne sto wyświetleń, oby tak dalej! (*^3^)/~♥
Tymczasem, ja jestem Kat i nie mam pojęcia co o sobie napisać. Zwykłam fangirlować postacie fikcyjne, szczególnie te narysowane i napisane. Życie spędzam głównie na jedzeniu, spaniu i internecie.
Miłego dnia.

Pierwszy dzień za nami!

Mówią, że pierwszy dzień i pierwszy post to najgorsze co może spotkać bloggera. Jak widać, nam udało się to przezwyciężyć i z nowymi siłami stajemy do walki! Jeśli nasz blog wam się podoba, piszcie w komentarzach! Będziemy zobowiązane.

środa, 6 lutego 2013

Dzień dobry, cześć i czołem!

Witam wszystkich! Nałogowo fangirluję od kilku lat, począwszy od zespołu US5, poprzez koreański boysband Super Junior oraz One Direction a kończąc na bracie mojej koleżanki ^_^ Miłej zabawy w naszym gronie! :)

Juliet

Nazywam się Juliet J, cierpię na fangirlizm od około 12 lat, a moją pierwszą obsesją był Kubuś Puchatek. Aktualnie fangirluję zespoły, seriale, zwierzęta, książki oraz youtuberów, przez co nie mam czasu na cokolwiek innego. Benedict Cumberbatch jest tym jedynym, zaraz obok Alexa Turnera i Nicholasa Houlta.

Mam wielką nadzieję, że czytanie naszego bloga będzie równą przyjemną stratą czasu, jak jego tworzenie :)

Elizabeth

Moje imię pozostanie tajemnicą dręczącą was po nocach. Możecie jednak zwracać się do mnie Elizabeth. Interesuję się jednorożcami, wróżkami i magią. Fangirluję odkąd Leonidas pokazał mi swoją klatę.
Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić na naszym blogu! :3

Hello internet

Witajcie na blogu pisane przez fangirle dla fangirli.

Nazywam się Caroline K. i jestem fangirlem od 14 lat. Fangirluję youtuberów, seriale, filmy i ładnych ludzi. Jestem no lifem, ale lubię swoje życie :D. Tak więc, jak na razie to tyle o mnie.

Życzę miłego dnia!

Historyczny moment...

Dziękujemy za sto wyświetleń! :) Trzymajcie się ciepło!
post