Czy wy też poczuliście się zdezorientowani widząc dzisiaj śnieg? Kiedy tak stałam zaspana przy oknie i wgapiałam się w biały puch tłukący się o szybę rozważałam dwie możliwości. Pierwsza: porwali mnie kosmici chcący odebrać moje organy wewnętrzne. Zawsze lubiłam swoje nerki, więc podjęłam decyzję o uciecze. Po wielogodzinnym błądzeniu wśród korytarzy, trafiłam do pokoju, w którym znajdowały się trzy opakowania tabletek: różowe, zielone i czerwone. A co się robi gdy widzi się jakiś podejrzany pokarm na statku kosmicznym wypełnionym wrogo nastawionymi istotami? Oczywiście zjada się wszystko z uśmiechem na twarzy. Po różowych uzyskałam umiejętność cofania się w czasie, po zielonych straciłam pamięć, a czerwone smakowały jak truskawki. Te ostatnie właściwie nie dawały żadnych nadludzkich umiejętności, dlatego możemy je pominąć. Grunt, że wróciłam na Ziemię po 4 latach. Niestety wciąż nie umiałam korzystać z nowo nabytych umiejętności i przypadkowo za bardzo cofnęłam się w czasie. Na Boże Narodzenie, na przykład.
Tak... W każdym razie druga możliwość jest mniej skomplikowana: Matka Natura to dziwka. JAK W WIELKANOC MOŻE PADAĆ ŚNIEG? I DLACZEGO NIE BYŁO GO NA BOŻE NARODZENIE?
Natura sobie z nas kpi, moi drodzy. Dlatego ogłaszam strajk. Mam nadzieję, że Pani Zima to czyta. Jeśli tak, to masz sobie iść. Teraz. Zaraz. Rozkaz. Bo powiem moim nowym znajomym z kosmosu! A oni, moja kochana, mają miotacze plazmowe.
Z wyrazami szacunku
~Elizabeth V.
Kilka godzin później.
Nie wiem jak u was, ale na moim podwórku jest już chyba z pół metra śniegu. Pani Zima chyba nie lubi gróźb, prawda? WIEDZ WIĘC, ŻE JA NIE LUBIĘ JAK MI SIĘ ODMAWIA. OGŁASZAM WOJNĘ!
Pojedynek odbędzie się jutro w godzinach popołudniowych. Trzymajcie kciuki :>
Kolejnych kilka godzin później.
Nie, nie ;-; Ja się poddaję. NAPRAWDĘ zostałam porwana przez kosmitów. Jakimś cudem na stronie głównej mojej szkoły "pada śnieg". Nu, wiecie... tak małe białe cuś jak na wszystkich pseudo blogach zimową porą. W dodatku kiwające się w rytm myszki. TO JEST PRZERAŻAJĄCE, DOBRA? MAMY WIOSNĘ. Teoretycznie.
Tak swoją drogą, zwierzątka i wszelkie inne żyjątka też się nabrały i pobudziły ze snu zimowego. Niedźwiadki, jeżyki, borsuki... pajączki. Przyrzekam, że jeszcze raz po beztroskim wyjściu spod prysznica zobaczę czarne paskudztwo i to w miejscu, gdzie jeszcze minutę temu miałam stopę, to dostanę zawału. Naprawdę starczy mi fakt, że nie zdążyłam dokończyć szarży na jakimś małym sześcionogim badziewiu, tak koło południa. Piętnaście minut wgapiałam się w podłogę szukając go z bojowo uniesionym papciem. Niestety, albo to ja jestem ślepa, albo to pająk był sprytniejszy. Zwiało, ścierwo. I pewnie bym o całej sprawie zapomniała, gdyby nie jedna myśl. No, wiecie, jak w creepypastach. "On gdzieś tu jest. Widzi cię".
Kończąc tym pozytywnym akcentem, dodam jeszcze: "Wesołych Świąt!" :)
niedziela, 31 marca 2013
piątek, 29 marca 2013
Chlip
Ponieważ w dni wolne dysponuję nadmiarem wolnego czasu, postanowiłam zrobić coś w miarę pożytecznego i wreszcie zabrać się za "Grobowiec Świetlików". Nauczona wcześniejszym doświadczeniem przygotowałam paczkę chusteczek, zasłoniłam szczelnie okna i nacisnęłam magiczny przycisk "play".
...
Film leciał. I mimo, że NAPRAWDĘ było mi smutno, to chusteczki nie ruszyły się z miejsca. Nie wiem. Czuję się oszukana. Ryczę na wszystkich filmach tego typu jeszcze długo przed zakończeniem (bo mój mózg jest be i zdradza mi zakończenie w połowie ;-;). A tutaj... nic. Zero. Żadnej łzy. Owszem, było mi smutno. I w sumie tylko na tym się skończyło.
Idę chlipać w kącie. Moje własne oczy mnie zdradziły. Nie chciały lać wody.
~Wasza Pozbawiona Empatii Elizabeth
...
Film leciał. I mimo, że NAPRAWDĘ było mi smutno, to chusteczki nie ruszyły się z miejsca. Nie wiem. Czuję się oszukana. Ryczę na wszystkich filmach tego typu jeszcze długo przed zakończeniem (bo mój mózg jest be i zdradza mi zakończenie w połowie ;-;). A tutaj... nic. Zero. Żadnej łzy. Owszem, było mi smutno. I w sumie tylko na tym się skończyło.
Idę chlipać w kącie. Moje własne oczy mnie zdradziły. Nie chciały lać wody.
~Wasza Pozbawiona Empatii Elizabeth
wtorek, 26 marca 2013
Powinnam spać, ale piszę na blogu!
Pani P. oddała nam kartkówki. Mogę już zacząć emosować? Dostałam -2 i 4. To ostatnie wraz z dopiskiem, że mam fajną mapę. A dlaczego taką fajną? Podczas dyktowania polecenia zapisałam, że odległość na mapie wynosi 700 m. Mi też wydawało się to dziwne, dobrze? Ale czy to pierwszy raz kiedy dostajemy w szkole takie idiotyczne polecenie? W każdym bądź razie chodziło o 7 cm, więc zadanie zrobiłam źle. Jakim cudem z "c" zrobiło mi się "00"? Nie mam pojęcia i wolę nie wiedzieć. Założę się, że Renata mi to podszepnęła. Ona jest zła i chce przejąć nade mną kontrolę.
Bye bye! :3
~Wasza Lamociota
Bye bye! :3
~Wasza Lamociota
Historyczny moment nr 6! + mój dzień.
Mamma Mia! 1000 WYŚWIETLEŃ! Wy naprawdę tutaj zaglądacie ^^ No, no no.. Dziękujemy! Jesteśmy wszystkie ogromnie wzruszone, że jesteście tu z nami i często się udzielacie :) Nasz blog istnieje już ponad 1,5 miesiąca i rozwija się tylko dzięki wam. :*
Kolejne historyczne momenty będą obchodzone co 500 wyświetleń ^^.
Jeszcze raz, WIELKIE DZIĘKI za wasz udział, bo bloga prowadzimy dla was :)
W drugiej części postu chciałabym, jak w tytule, opisać mój dzień :) Albo raczej go podsumować..
Więc...Przeżyłam :)Z dwiema jedynkami z geografii, ale żyję ;D BU! Nie dwiema jedynkami! Jedynką i jedynką PLUS!
Kolejne historyczne momenty będą obchodzone co 500 wyświetleń ^^.
Jeszcze raz, WIELKIE DZIĘKI za wasz udział, bo bloga prowadzimy dla was :)
W drugiej części postu chciałabym, jak w tytule, opisać mój dzień :) Albo raczej go podsumować..
Więc...Przeżyłam :)
poniedziałek, 25 marca 2013
Chłopak z gitarą...
Witajcie kochani! :) Po dłuuugiej przerwie wracam do was! Niestety nie wyszło mi codzienne pisanie na blogu. Wiem, zawaliłam.. Przepraszam was. Postanawiam się poprawić. Proszę o rozgrzeszenie i o pokutę. :)
Tymczasem dziś, pragnę podzielić się z wami uczuciem, które tli się we mnie od dłuższego czasu. Muszę to zrobić, gdyż moje emocje stają się coraz bardziej intensywne i boję się, że eksploduję od nadmiaru miłości. <LOL, dobra bez przesady XD>
Więc... Dzień jak co dzień. Poszłam na czuwanie do Kościoła. Stoję w kolejce do spowiedzi i nagle otoczył mnie blask. Jasne światło, którego wyłonił się on- chłopak z gitarą. Miłość od pierwszego wejrzenia, która spadła na mnie jako dar z nieba. Ale posuńmy (HUEUEUEUE) się dalej. Dowiedziałam się o nim różnych rzeczy, udało mi się nawet porozmawiać z bliską mu osobą. Wierzyłam, że wszyscy mi go odradzają bo są zazdrośni. Zazdrośni o uczucie które nas łączy! Ale powiedziałam sobie "NIE! Nie pozwolę nas rozdzielić!" I trwałam w tym jakże pięknym uczuciu dalej. Do czasu...
*KRÓTKA PRZERWA REKLAMOWA*
"Mamy dla państwa w ofercie Patelnię. Patelnia pokryta jest teflonem i ma długą rączkę, dzięki czemu się nie sparzysz! Skuś się na nią! Cena wynosi tylko 10,69! W ofercie dostępna również patelnia bez teflonu, za jedyne 5,69. Wysyłka gratis, jeśli zadzwonisz już teraz! 000 000 069. SERDECZNIE ZAPRASZAMY!
*KONIEC REKLAM, DIIIINGGG*
I wtedy stało się coś strasznego.. Dowiedziałam się, że zrobił Harlem Shake po tym, jak minęła na niego moda! Serce mi pękło ale.. Ale nie mogłam kontynuować tej znajomości. I od tego czasu zostałam Emo i słucham Emo Martynki (<3) Bardzo mi ciężko pogodzić się z tą myślą. Nadal wierzę, że przyjdzie do mnie w nocy i zaśpiewa serenadę... To uczucie wypełniało mnie po brzegi, chociaż chłopak okazał się najbardziej pustą osobą z jaką miałam do czynienia.. Ale życie toczy się dalej.. Znajdę nowego fapa.. A może wrócę do mojej tajemniczej miłości z którą połączył mnie Kościół?
*KONIEC REKLAM, DIIIINGGG*
I wtedy stało się coś strasznego.. Dowiedziałam się, że zrobił Harlem Shake po tym, jak minęła na niego moda! Serce mi pękło ale.. Ale nie mogłam kontynuować tej znajomości. I od tego czasu zostałam Emo i słucham Emo Martynki (<3) Bardzo mi ciężko pogodzić się z tą myślą. Nadal wierzę, że przyjdzie do mnie w nocy i zaśpiewa serenadę... To uczucie wypełniało mnie po brzegi, chociaż chłopak okazał się najbardziej pustą osobą z jaką miałam do czynienia.. Ale życie toczy się dalej.. Znajdę nowego fapa.. A może wrócę do mojej tajemniczej miłości z którą połączył mnie Kościół?
PS. Dobra, mam nadzieję, że nikt nie weźmie tego na poważnie ^^
Do zobaczenia przy kolejnym poście aniołki :*
Do zobaczenia przy kolejnym poście aniołki :*
sobota, 23 marca 2013
Ja naprawdę nie umiem wymyślać tytułów...
Mimo, że na dworze wciąż zima i śnieg, to w serduszku Elizabeth trwa w najlepsze wiosna. Nie wiem czy to sprawa wreszcie normalnego ciśnienia, czy raczej chorej zachcianki mojego umysłu. No, wiecie... "Mówi Centrum Dowodzenia. Pozwolimy cieszyć się tej idiotce i będziemy czekać, aż wszystko spieprzy. Trzustka, skocz po popcorn".
A wypchajcie się wszystkie moje organy wewnętrzne. Niczego nie zepsujębo nie mam czego psuć. Pesymiści się znaleźli.
Nie mam kompletnie pomysłu na tego posta, dlatego będzie chaotycznie.
Kobieto! Czy ty kiedykolwiek napisałaś coś porządnie? Sodoma i Gomora.
Zamknij się, Renato.
W każdym razie nie mam pomysłu, więc będę improwizować. Na przykład... o! Pisanie, na przykład. Jestem w trakcie tworzenia dwóch opowiadań: jedno jest czymś na kształt parodii, drugie idzie bardziej w stronę fantastykinie ma to jak pokój, który żyje własnym życiem*. Po za tym jest jeszcze jedno, o światach równoległych, jednak zawieszone, bo... bohaterka zaczęła mnie potwornie denerwować. Mam ochotę głównej męskiej roli wepchnąć nóż do ręki i kazać zadźgać dziewoję... Czego, rzecz jasna nie zrobię, bo zniszczę je kompletnie. Po za tym mam gdzieś tam jeszcze kilka wstępów do takich historii jak: człowiek, który widzi zapachy**, człowiek, który budzi się po śmierci, opis płonącego budynku i miasta (nie mam pojęcia jak chciałam to rozwinąć .o.) i coś o dziewczynie spotkanej we śnie. Jak tak dzisiaj grzebałam po folderach, to znalazłam jeszcze kilka niezłych opisów postaci. Gdzieś ich jeszcze wepchnę, bo lubię ich historię :3 I dla przykładu pałęta mi się tam androfobiczka z kataną, moja własna wersja Kuby Rozpruwacza i dziewczę z gitarą, które truje swoimi wypiekami bezdomne koty. Nie wspominając już o masie fanficów, którymi się nie podzielę, bo są tylko i wyłącznie do wglądu własnego.
Tak... i to chyba na tyle, prawda? Do zobaczenia kiedyś tam!
~Elizabeth
__________________________
*Wbrew pozorom nie chodzi tu o pleśń na ścianie. On naprawdę żyje. Tak. To opowiadanie jest odrobinę psychiczne, choć nadal sporo brakuje mu do tego pierwszego.
**Jak tak to teraz opisuję, to brzmi jak niskobudżetowy film, którymi nas męczą w szkołach ;-;
A wypchajcie się wszystkie moje organy wewnętrzne. Niczego nie zepsuję
Nie mam kompletnie pomysłu na tego posta, dlatego będzie chaotycznie.
Kobieto! Czy ty kiedykolwiek napisałaś coś porządnie? Sodoma i Gomora.
Zamknij się, Renato.
W każdym razie nie mam pomysłu, więc będę improwizować. Na przykład... o! Pisanie, na przykład. Jestem w trakcie tworzenia dwóch opowiadań: jedno jest czymś na kształt parodii, drugie idzie bardziej w stronę fantastyki
Tak... i to chyba na tyle, prawda? Do zobaczenia kiedyś tam!
~Elizabeth
*Wbrew pozorom nie chodzi tu o pleśń na ścianie. On naprawdę żyje. Tak. To opowiadanie jest odrobinę psychiczne, choć nadal sporo brakuje mu do tego pierwszego.
**Jak tak to teraz opisuję, to brzmi jak niskobudżetowy film, którymi nas męczą w szkołach ;-;
czwartek, 21 marca 2013
Emo Napad, Cz.1
KSADHASKDFLJDASKLJSDKLADSKLFJ
...
Dziękuję, już mi lepiej. Dlaczego emo napad? Właśnie się dowiedziałam, że mam "ogarnąć" SAM-WIESZ-JAKĄ-PLANSZĘ w GRZE-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ. I to od osoby, która nie potrafiła wyprowadzić combo. Brawo :> Zaraz mnie szlag trafi :> Przysięgam, że zaraz mnie trafi :>
Ja solennie ostrzegałam. Że mam niższy lvl i mogę nie iść. Ale nie, wszystko w porządku, mogę iść. Supraaajs! Jednak nie. Nie jest w porządku, bo niższy lvl daje o sobie znać.
Nu, jestem lamą. Nie gram wybitnie, zdarza mi się zginąći tak rzadziej, niż statystyczny gracz *skromność mode on*, ale w życiu nie zaczęłam kogoś wyzywać bez powodu >.< Może to ja jestem źle wychowana i objawem grzeczności jest zwalanie na innych winy. Oho, to ja teraz powiem, że to wina moich rodziców. Widzisz, mamo? Jak mnie wychowaliście, co? Teraz muszę się w jakiejś badziewnej grze uczyć manier. WSZYSTKO WASZA WINA!!!1111ONEONE
W każdym bądź razie jakoś dobrnęliśmy do końca, ja potem przez 15 minut żaliłam się *HAHAHAH.... nie, nie powiem wam komu ._.*, a w tym czasie pan szanowny zacząć się wywyższać. Szkoda, że w czasie rozgrywki sam padł raz czy dwa i jego słowa jakoś straciły moc. Wciąż jednak pozostało jej na tyle, by niczym sztylet przeszyć serduszko Lady Elizabeth van Lamocioty, która nie zdołała odepchnąć śmiertelnego ciosu. Padła na posadzkę, rozrzucając swe blond siano na zimne kafelki. Blada twarzyczka zadrżała, gdy w jej zielonych niczym wiosenna trawa odbiła się pałająca zimną wściekłością twarz wroga. Elizabeth uniosła leciutko główkę, wyciągnęła rękę w stronę przyjaciół i ostatkiem sił wyszeptała słowa. Słowa, które w przyszłości staną się hymnem młodzieży walczącej o równe prawa dla lam. Brzmiały one... "JESTEŚ GÓPI"
...
A tak szczerze to wyłączyłam okienko z grą i poszłam się żalić na blogu...
Blog to jednak cudowna sprawa. Możesz się spokojnie wyżyć nie ruszając tyłka sprzed ekranu. Kiedyś postawię kapliczkę jego wynalazcy.
...
Dziękuję, już mi lepiej. Dlaczego emo napad? Właśnie się dowiedziałam, że mam "ogarnąć" SAM-WIESZ-JAKĄ-PLANSZĘ w GRZE-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ. I to od osoby, która nie potrafiła wyprowadzić combo. Brawo :> Zaraz mnie szlag trafi :> Przysięgam, że zaraz mnie trafi :>
Ja solennie ostrzegałam. Że mam niższy lvl i mogę nie iść. Ale nie, wszystko w porządku, mogę iść. Supraaajs! Jednak nie. Nie jest w porządku, bo niższy lvl daje o sobie znać.
Nu, jestem lamą. Nie gram wybitnie, zdarza mi się zginąć
W każdym bądź razie jakoś dobrnęliśmy do końca, ja potem przez 15 minut żaliłam się *HAHAHAH.... nie, nie powiem wam komu ._.*, a w tym czasie pan szanowny zacząć się wywyższać. Szkoda, że w czasie rozgrywki sam padł raz czy dwa i jego słowa jakoś straciły moc. Wciąż jednak pozostało jej na tyle, by niczym sztylet przeszyć serduszko Lady Elizabeth van Lamocioty, która nie zdołała odepchnąć śmiertelnego ciosu. Padła na posadzkę, rozrzucając swe blond siano na zimne kafelki. Blada twarzyczka zadrżała, gdy w jej zielonych niczym wiosenna trawa odbiła się pałająca zimną wściekłością twarz wroga. Elizabeth uniosła leciutko główkę, wyciągnęła rękę w stronę przyjaciół i ostatkiem sił wyszeptała słowa. Słowa, które w przyszłości staną się hymnem młodzieży walczącej o równe prawa dla lam. Brzmiały one... "JESTEŚ GÓPI"
...
A tak szczerze to wyłączyłam okienko z grą i poszłam się żalić na blogu...
Blog to jednak cudowna sprawa. Możesz się spokojnie wyżyć nie ruszając tyłka sprzed ekranu. Kiedyś postawię kapliczkę jego wynalazcy.
wtorek, 19 marca 2013
A jednak nie...
Pamiętacie jak jeszcze kilka minut temu robiłam za Bridget Jones i miałam emo napady? Wcinając zupę pomidorową, która miała robić za obiad jakoś tak stwierdziłam, że to nie dla mnie. Życie jest zbyt zabawne, żeby je marnować. Po za tym jako emo nie mogłabym śmiać się z liska chytruska. Co to za życie? Musiałabym ciąć się rozbitą szklanką, wpychać pistolet do gardła, siedzieć na tych wszystkich emo forach i zrobić tęczę z włosów. Nie licząc tego ostatniego, moje życie straciłoby sens.
Dlatego, nie martwcie się! Emo napady jeszcze będą, ale to później. Na przykład jak Pani P. odda nam kartkówki. Albo jak znowu się dowiem, że pół życia spędziłam nie wiedząc, że pomiędzy "mimo" i "że" na początku zdania nie stawiamy przecinka. Na razie jednak zostawiam emocjonalną stronę mojej egzystencji i zajmuję się tą materialną.
~Wasza Nie-Emo Elizabeth
PS. Ktoś wie ile trzeba biegać, żeby zrzucić pół pudełka ptasiego mleczka i jednego pączka? Chyba za bardzo wczułam się w rolę Bridget Jones...
Dlatego, nie martwcie się! Emo napady jeszcze będą, ale to później. Na przykład jak Pani P. odda nam kartkówki. Albo jak znowu się dowiem, że pół życia spędziłam nie wiedząc, że pomiędzy "mimo" i "że" na początku zdania nie stawiamy przecinka. Na razie jednak zostawiam emocjonalną stronę mojej egzystencji i zajmuję się tą materialną.
~Wasza Nie-Emo Elizabeth
PS. Ktoś wie ile trzeba biegać, żeby zrzucić pół pudełka ptasiego mleczka i jednego pączka? Chyba za bardzo wczułam się w rolę Bridget Jones...
Takie tam...
Tak, wiem. Nie pisałam ponad miesiąc. Tak, wiem. Złamałam postanowienie. I tak, wiem. Jestem zła i będę smażyć się w piekle.
Ale do rzeczy. Dlaczego nie pisałam? Po pierwsze miałam jakieś badziewne konkursy, po drugie nie chciało mi się logować, a po trzecie... Nie. Trzeciego nie ma.
Jednak w życiu człowieka przychodzą takie chwile, kiedy MUSI się wygadać. A od czego są blogi jeśli nie od tego by obsmarować naszą badziewną rzeczywistość?
Tak, więc uwaga!* Elizabeth ma złamane serduszko. I to przez osobę, której na oczy nie widziała. Przez osobę, której nawet nie ma GG, Facebooka, nie wie jak się nazywa ani ile ma lat. Słowem, ktoś uświadomił Elizabeth smutną prawdę.
Wyobraźcie, że Elizabeth odpala jak zwykle GRĘ-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ**. I to tylko po to, żeby się dowiedzieć, że (może być trochę zawile) znajomy Elizabeth zaczął chodzić z inną znajomą Elizabeth, którą poznał właśnie w grze. Oczywiście nasza Elizabeth zachowała się kulturalnie, pogratulowała młodej parze, wyłączyła GRĘ-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ i zdała sobie sprawę, że jednak jest trochę zdołowana. Zdołowana faktem, że wszyscy wokół wiążą się w pary, a ona nadal jest sama. Wiosenny kryzys. Za 10 lat będzie sama wcinać lody prosto z opakowania i niańczyć koty, oczywiście w przerwach między brazylijskimi telenowelami i śpiewaniem popowych ballad o samotności.
Dorastanie jest obrzydliwe, prawda?
_____________________________________
*CO TO ZA CHOLERNA ZASADA, ŻE ZDANIA NIE ZACZYNA SIĘ OD "WIĘC"? FUCK THE SYSTEM
**Wbrew pozorom nie chodzi tu o "Voldemort Online". Po prostu... wstyd mi, że gram w coś z tak beznadziejną grafiką, ok?
Ale do rzeczy. Dlaczego nie pisałam? Po pierwsze miałam jakieś badziewne konkursy, po drugie nie chciało mi się logować, a po trzecie... Nie. Trzeciego nie ma.
Jednak w życiu człowieka przychodzą takie chwile, kiedy MUSI się wygadać. A od czego są blogi jeśli nie od tego by obsmarować naszą badziewną rzeczywistość?
Tak, więc uwaga!* Elizabeth ma złamane serduszko. I to przez osobę, której na oczy nie widziała. Przez osobę, której nawet nie ma GG, Facebooka, nie wie jak się nazywa ani ile ma lat. Słowem, ktoś uświadomił Elizabeth smutną prawdę.
Wyobraźcie, że Elizabeth odpala jak zwykle GRĘ-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ**. I to tylko po to, żeby się dowiedzieć, że (może być trochę zawile) znajomy Elizabeth zaczął chodzić z inną znajomą Elizabeth, którą poznał właśnie w grze. Oczywiście nasza Elizabeth zachowała się kulturalnie, pogratulowała młodej parze, wyłączyła GRĘ-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ i zdała sobie sprawę, że jednak jest trochę zdołowana. Zdołowana faktem, że wszyscy wokół wiążą się w pary, a ona nadal jest sama. Wiosenny kryzys. Za 10 lat będzie sama wcinać lody prosto z opakowania i niańczyć koty, oczywiście w przerwach między brazylijskimi telenowelami i śpiewaniem popowych ballad o samotności.
Dorastanie jest obrzydliwe, prawda?
_____________________________________
*CO TO ZA CHOLERNA ZASADA, ŻE ZDANIA NIE ZACZYNA SIĘ OD "WIĘC"? FUCK THE SYSTEM
**Wbrew pozorom nie chodzi tu o "Voldemort Online". Po prostu... wstyd mi, że gram w coś z tak beznadziejną grafiką, ok?
Subskrybuj:
Posty (Atom)