Mimo, że na dworze wciąż zima i śnieg, to w serduszku Elizabeth trwa w najlepsze wiosna. Nie wiem czy to sprawa wreszcie normalnego ciśnienia, czy raczej chorej zachcianki mojego umysłu. No, wiecie... "Mówi Centrum Dowodzenia. Pozwolimy cieszyć się tej idiotce i będziemy czekać, aż wszystko spieprzy. Trzustka, skocz po popcorn".
A wypchajcie się wszystkie moje organy wewnętrzne. Niczego nie zepsuję
bo nie mam czego psuć. Pesymiści się znaleźli.
Nie mam kompletnie pomysłu na tego posta, dlatego będzie chaotycznie.
Kobieto! Czy ty kiedykolwiek napisałaś coś porządnie? Sodoma i Gomora.
Zamknij się, Renato.
W każdym razie nie mam pomysłu, więc będę improwizować. Na przykład... o! Pisanie, na przykład. Jestem w trakcie tworzenia dwóch opowiadań: jedno jest czymś na kształt parodii, drugie idzie bardziej w stronę fantastyki
nie ma to jak pokój, który żyje własnym życiem*. Po za tym jest jeszcze jedno, o światach równoległych, jednak zawieszone, bo... bohaterka zaczęła mnie potwornie denerwować. Mam ochotę głównej męskiej roli wepchnąć nóż do ręki i kazać zadźgać dziewoję... Czego, rzecz jasna nie zrobię, bo zniszczę je kompletnie. Po za tym mam gdzieś tam jeszcze kilka wstępów do takich historii jak: człowiek, który widzi zapachy**, człowiek, który budzi się po śmierci, opis płonącego budynku i miasta (nie mam pojęcia jak chciałam to rozwinąć .o.) i coś o dziewczynie spotkanej we śnie. Jak tak dzisiaj grzebałam po folderach, to znalazłam jeszcze kilka niezłych opisów postaci. Gdzieś ich jeszcze wepchnę, bo lubię ich historię :3 I dla przykładu pałęta mi się tam androfobiczka z kataną, moja własna wersja Kuby Rozpruwacza i dziewczę z gitarą, które truje swoimi wypiekami bezdomne koty. Nie wspominając już o masie fanficów, którymi się nie podzielę, bo są tylko i wyłącznie do wglądu własnego.
Tak... i to chyba na tyle, prawda? Do zobaczenia kiedyś tam!
~Elizabeth
__________________________
*Wbrew pozorom nie chodzi tu o pleśń na ścianie. On
naprawdę żyje. Tak. To opowiadanie jest odrobinę psychiczne, choć nadal sporo brakuje mu do tego pierwszego.
**Jak tak to teraz opisuję, to brzmi jak niskobudżetowy film, którymi nas męczą w szkołach ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz