...
Dziękuję, już mi lepiej. Dlaczego emo napad? Właśnie się dowiedziałam, że mam "ogarnąć" SAM-WIESZ-JAKĄ-PLANSZĘ w GRZE-KTÓREJ-IMIENIA-NIE-MOŻNA-WYMAWIAĆ. I to od osoby, która nie potrafiła wyprowadzić combo. Brawo :> Zaraz mnie szlag trafi :> Przysięgam, że zaraz mnie trafi :>
Ja solennie ostrzegałam. Że mam niższy lvl i mogę nie iść. Ale nie, wszystko w porządku, mogę iść. Supraaajs! Jednak nie. Nie jest w porządku, bo niższy lvl daje o sobie znać.
Nu, jestem lamą. Nie gram wybitnie, zdarza mi się zginąć
W każdym bądź razie jakoś dobrnęliśmy do końca, ja potem przez 15 minut żaliłam się *HAHAHAH.... nie, nie powiem wam komu ._.*, a w tym czasie pan szanowny zacząć się wywyższać. Szkoda, że w czasie rozgrywki sam padł raz czy dwa i jego słowa jakoś straciły moc. Wciąż jednak pozostało jej na tyle, by niczym sztylet przeszyć serduszko Lady Elizabeth van Lamocioty, która nie zdołała odepchnąć śmiertelnego ciosu. Padła na posadzkę, rozrzucając swe blond siano na zimne kafelki. Blada twarzyczka zadrżała, gdy w jej zielonych niczym wiosenna trawa odbiła się pałająca zimną wściekłością twarz wroga. Elizabeth uniosła leciutko główkę, wyciągnęła rękę w stronę przyjaciół i ostatkiem sił wyszeptała słowa. Słowa, które w przyszłości staną się hymnem młodzieży walczącej o równe prawa dla lam. Brzmiały one... "JESTEŚ GÓPI"
...
A tak szczerze to wyłączyłam okienko z grą i poszłam się żalić na blogu...
Blog to jednak cudowna sprawa. Możesz się spokojnie wyżyć nie ruszając tyłka sprzed ekranu. Kiedyś postawię kapliczkę jego wynalazcy.
A walnę sobie komentarz pod postem .o.
OdpowiedzUsuń"Don't worry, darling, jesteś wonderful. Po prostu people tego nie doceniają :> Bądź sobą i spam w peace."
"Ojeeej. Dziękuję :>"
"You're welcome. Po prostu nie umiesz grać. Life is brutal."
"Idź zgiń."
"I can't. Jestem twoja dark side mocy."
'Renata?!"
"Nie, stupid girl. Elizabeth, wiesz? Jasne, że Renata, ty... goat."
"..."
"Wchodzisz na Voldemort Online?"
"Nie! Mam przerwę. Idę naprawiać swoje życie realn..."
"Mam ciastka."
"...poczekaj, zaraz będę.
No, chyba nie ;( Ja tak nie mówię, goat.
UsuńPozdrawiam.
Renata.
PS. Wiesz, że to już podchodzi pod rozdwojenie jaźni?
Wiem, dlatego się martwię! Powinnam zająć się życiem realnym, iść do psychiatry, a nie rozmawiać z tobą na blogu ;-;
UsuńTeoretycznie nie rozmawiasz. Prowadzisz monolog z podziałem na role.
UsuńPozdrawiam.
Renata.
Czyli rozmawiam =3= Jak są role, to już dwie osoby, c'nie?
UsuńNo, niby tak.
UsuńPozdrawiam.
Renata.
... Zwracam honor. Nie istniejesz, więc nie jesteś osobą. Nie może to być więc rozmowa. Monolog też nie, bo mamy podział. Nazwę to... Bialogiem :>
UsuńTy naprawdę idź się leczyć, darling ;*
UsuńPozdrawiam.
Renata.