środa, 13 lutego 2013

Coś tam

Miałam dzisiaj napisać jakiś w miarę ogarnięty post, ale raczej nic z tego. Moja wena leży ostatnio w stanie krytycznym i właściwie czeka na zmartwychwstanie. Zresztą za każdym razem gdy myślę o czym by napisać do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo: zimno. Zimno. Zimno.
Owszem, zima jest doprawdy piękną, romantyczną i inne-patetyczne-bzdury porą roku. Jednak dziwnym trafem traci cały swój urok gdy człowiek o godzinie siódmej rano próbuje bez ściągania rękawiczek oderwać sobie jeden bilet*, a potem nie zabić się na oblodzonym i posolonym chodniku.
Mój stan zdrowotny nadal się chwieje, a Syndrom Pana X nie ustępuje. Mimo, że jutro mogę wstać po ósmej to i tak będę siedzieć do pierwszej i czytać książkę. Ostatecznie wyjdzie na to, że spałam mniej niż wczoraj. Ironia losu, czy co?
Do jutra!
~Elizabeth

_______________________
* i przy okazji nie rozerwać. Nie wiem kto wymyślał układ biletów dziesięcioprzejazdowych**, ale jak już się dowiem to przyrzekam, że naślę na niego moją prywatną armię jednorożców.
**2n x 5n (gdzie n oznacza jeden bilet)

1 komentarz: