niedziela, 21 kwietnia 2013

O szczęściu słów kilka~

W zasadzie (nie, nie sodowej ;-;) już od dobrych kilku lat zauważyłam, że za dużo "pechowych" sytuacji mi się przytrafia. A może nawet nie pechowych, tylko... mało szczęśliwych? Wrażenie to potęguję jeszcze fakt, że mam kuzyna wygrywającego wszelkie możliwe loterie. Przykład? Losowanie dla 100 osób, które wzięły udział. Główną nagrodą jest miotacz plazmowy, a 98 pozostałych to pamiątkowe podkładki pod kufel. Okee, Panie i Panowie! Czas na wyniki! Główną nagrodę otrzymuje kuzyn Elizabeth V.
brawa
Podkładkę pod kufel otrzymuje *tu wstaw dowolne imię, które nie brzmi Elizabeth* x98
brawa x98
Brak nagrody wygrywa Elizabeth!
świerszcze

No, dobrze. Podejrzewałam, że tego szczęścia nie mam, ale TERAZ JESTEM JUŻ PEWNA.
Jak pewnie orientuje się połowa społeczeństwa w tym tygodniu trzecioklasiści piszą testy gimnazjalne. To dlatego pisząc "w zasadzie" przed oczami staje mi mnóstwo badziewnych wzorów chemicznych związanych z zasadami. Szkoda tylko, że ich nie rozumiem.
Powiedzcie jednak, jak wielkiego trzeba mieć pecha, żeby przeziębić się akurat na te testy? Calutką, 6-miesięczną zimę byłam zdrowa. Od kilku tygodni wcinam marchewki, jabłka, piję Kubusie i ogólnie jem dziennie więcej witamin niż w całym moim życiu. Wszystko po to, by uodpornić się przed egzaminami.
To teraz wyobraźcie sobie, że dokładnie wczoraj budzę się zasmarkana i z chrypą jak podstarzały metalowiec po koncercie. No... ale... ;-;
Ofc, na testy się wybiorę. Bądź co bądź nie są to egzaminy ustne i mówić nie muszę. Boję się tylko o osoby będące ze mą w sali, które będą musiały przeżyć moje ciągłe kichanie.

Trzymajcie za nas wszystkie kciuki!
~Wasza Elizabeth :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz