środa, 1 maja 2013

Zdecydowanie nie mogę robić ciast...

Zostałam namówiona do zrobienia ciasta, a konkretniej kopca kreta. Oczywiście z torebki, bo jestem zbyt leniwa, żeby tak robić od zera. Kto nigdy tego ciasta nie robił, niech poświęci kilka minut i przeczyta poniższe wytłumaczenie.
Pierwszy raz sama byłam zdziwiona. Ciasta jako takiego (w sensie... całego z kopułą) nie pieczemy. Najpierw robimy masę czekoladową, takie płaskie, brązowe coś wylewane na okrągłą blachę. I właśnie to wkładamy do piekarnika. Kiedy już się nam spali upiecze, wyciągamy, robimy dziurę na banany, wylewamy ubitą, sztywną śmietanę układając ją w kształcie kopuły i posypujemy tymi okruchami ciasta, które wcześniej  wykopaliśmy robiąc bananową trumnę.
Zaczęło się od tego, że spaliłam ciasto. Tłukłam właśnie głową w klawiaturę próbując wymyślić opowiadanie na angielski, kiedy sobie o nim przypomniałam. Na szczęście udało mi się je jakoś odratować, bo spaliło się tylko delikatnie na brzegach. Odprawiłam więc bananom pogrzeb i zabrałam się za ubijanie śmietany. I tu się zaczyna.
Na opakowaniu jest napisane, żeby śmietanę ubijać 5 minut na najwyższych obrotach. Kiedy po 10 minutach z zegarkiem w ręku mojej masie (której większa część przepuściła szturm na moje ubranie i podłogę przy okazji) ciągle bliżej było do cieczy, stwierdziłam, że coś jest nie tak. 5 minut i gamę przekleństw później uświadomiłam sobie dwie rzeczy.
1. Zaraz szlag mnie trafi.
2. Pokonała mnie jakaś cholerna śmietana.
Mam dość. Gnij tam sobie, durna maso. Nie lubię cię.

EDIT: Dałam złą śmietanę. Nieważne. I tak zakończyło swój żywot w koszu.

2 komentarze:

  1. HaHaHa! Jak można dać złą śmietanę? Trzeba by było być totalnie porąbanym . Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie. Wystarczy tolerancja i wiara, że każda śmietana jest dobrą śmietaną ^^" Rasistka >.<

      Usuń