Czy wy też poczuliście się zdezorientowani widząc dzisiaj śnieg? Kiedy tak stałam zaspana przy oknie i wgapiałam się w biały puch tłukący się o szybę rozważałam dwie możliwości. Pierwsza: porwali mnie kosmici chcący odebrać moje organy wewnętrzne. Zawsze lubiłam swoje nerki, więc podjęłam decyzję o uciecze. Po wielogodzinnym błądzeniu wśród korytarzy, trafiłam do pokoju, w którym znajdowały się trzy opakowania tabletek: różowe, zielone i czerwone. A co się robi gdy widzi się jakiś podejrzany pokarm na statku kosmicznym wypełnionym wrogo nastawionymi istotami? Oczywiście zjada się wszystko z uśmiechem na twarzy. Po różowych uzyskałam umiejętność cofania się w czasie, po zielonych straciłam pamięć, a czerwone smakowały jak truskawki. Te ostatnie właściwie nie dawały żadnych nadludzkich umiejętności, dlatego możemy je pominąć. Grunt, że wróciłam na Ziemię po 4 latach. Niestety wciąż nie umiałam korzystać z nowo nabytych umiejętności i przypadkowo za bardzo cofnęłam się w czasie. Na Boże Narodzenie, na przykład.
Tak... W każdym razie druga możliwość jest mniej skomplikowana: Matka Natura to dziwka. JAK W WIELKANOC MOŻE PADAĆ ŚNIEG? I DLACZEGO NIE BYŁO GO NA BOŻE NARODZENIE?
Natura sobie z nas kpi, moi drodzy. Dlatego ogłaszam strajk. Mam nadzieję, że Pani Zima to czyta. Jeśli tak, to masz sobie iść. Teraz. Zaraz. Rozkaz. Bo powiem moim nowym znajomym z kosmosu! A oni, moja kochana, mają miotacze plazmowe.
Z wyrazami szacunku
~Elizabeth V.
Kilka godzin później.
Nie wiem jak u was, ale na moim podwórku jest już chyba z pół metra śniegu. Pani Zima chyba nie lubi gróźb, prawda? WIEDZ WIĘC, ŻE JA NIE LUBIĘ JAK MI SIĘ ODMAWIA. OGŁASZAM WOJNĘ!
Pojedynek odbędzie się jutro w godzinach popołudniowych. Trzymajcie kciuki :>
Kolejnych kilka godzin później.
Nie, nie ;-; Ja się poddaję. NAPRAWDĘ zostałam porwana przez kosmitów. Jakimś cudem na stronie głównej mojej szkoły "pada śnieg". Nu, wiecie... tak małe białe cuś jak na wszystkich pseudo blogach zimową porą. W dodatku kiwające się w rytm myszki. TO JEST PRZERAŻAJĄCE, DOBRA? MAMY WIOSNĘ. Teoretycznie.
Tak swoją drogą, zwierzątka i wszelkie inne żyjątka też się nabrały i pobudziły ze snu zimowego. Niedźwiadki, jeżyki, borsuki... pajączki. Przyrzekam, że jeszcze raz po beztroskim wyjściu spod prysznica zobaczę czarne paskudztwo i to w miejscu, gdzie jeszcze minutę temu miałam stopę, to dostanę zawału. Naprawdę starczy mi fakt, że nie zdążyłam dokończyć szarży na jakimś małym sześcionogim badziewiu, tak koło południa. Piętnaście minut wgapiałam się w podłogę szukając go z bojowo uniesionym papciem. Niestety, albo to ja jestem ślepa, albo to pająk był sprytniejszy. Zwiało, ścierwo. I pewnie bym o całej sprawie zapomniała, gdyby nie jedna myśl. No, wiecie, jak w creepypastach. "On gdzieś tu jest. Widzi cię".
Kończąc tym pozytywnym akcentem, dodam jeszcze: "Wesołych Świąt!" :)
Jestem tu. Widzę cię. / /(◕ ‿‿ ◕)\ \
OdpowiedzUsuń